Na razie nie ma jeszcze ostatecznej decyzji. Dopiero po szczegółowych badaniach okaże się czy Polka będzie mogła wystartować na olimpiadzie.

Reklama

Mogłabym się załamać, siedzieć i wyć, ale co to da? Miałam łzy w oczach, ale bardziej z bólu niż psychicznego cierpienia. Popatrzyłam na nogę i od razu pogodziłam się, że z igrzyskami może być koniec. Ale wiem też, że jeśli lekarz pozwoli, choćby nie wiem jak bolało, pojadę - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Włoszczowska.

Sytuacja z więzadłami wygląda rzeczywiście nieciekawie, ale trzeba poczekać na badanie tomografem. Kość, która jest złamana, czy co tam się z nią stało, nie jest aż tak bardzo istotna, da się chyba ją ustabilizować i jakoś pojechać. Natomiast z zerwanymi więzadłami nie ma już żadnych szans - tłumaczy Polka.