Gdy już zajęliśmy miejsca w samolocie, okazało się, że stwierdzono jakąś usterkę. Wróciliśmy z powrotem do hali lotniska w Warszawie i czekaliśmy półtorej godziny na start. Nie jest mi łatwo wchodzić na pokład, ale trzeba z tym jakoś żyć. Taki sport sobie wybrałem, że często muszę do tego samolotu wsiąść i lecieć. Myślałem kiedyś, że z czasem będzie lepiej, ale szczerze mówiąc jest coraz gorzej - powiedział Fijałek (Delic-Pol Norwid Częstochowa).

Reklama

We wtorek wraz z Mariuszem Prudlem (TS Volley Rybnik) odbyli pierwszy trening, i to w miejscu rozgrywek turnieju olimpijskiego, na boisku w samym sercu Londynu, pod Pałacem Buckingham.

Po zajęciach Fijałek ocenił, że wszystko jest OK, chociaż ból nadal odczuwa. Przypomniał, że na początku roku naderwał mięsień uda. Kiedy wszystko zostało podleczone, na pierwszym obozie po przerwie doznał kolejnego urazu, będącego konsekwencją wcześniejszego.

Teraz czuję się już dobrze. Wprawdzie ból jest, ale nie utrudnia mi gry. Wytrzymuję dwa mecze dziennie, a w turnieju, w fazie grupowej, będziemy grać raz na dwa dni, więc powinno być dobrze - dodał urodzony w Andrychowie zawodnik.

W sobotę 28 lipca polscy siatkarze walczyć będą z łotewską parą Aleksandrs Samoilovs - Ruslans Sorokins, 30 lipca z Amerykanami Jacobem Gibbem i Seanem Rosenthalem oraz 1 sierpnia z Freedomem Chiyą i Grantem Goldschmidtem z RPA.