Bardzo lubię tę konkurencję, choć jest niezwykle wymagająca. To jakby trzy w jednym. Oddajemy po 20 strzałów, najpierw leżąc, potem stojąc i na koniec klęcząc. Ten ostatni element jest szczególnie trudny, czasem ciężko jest przyjąć odpowiednią pozycję. Zapewne w walce o zwycięstwo znów przede wszystkim będą liczyły się Chinki - podkreśliła Bogacka.

Reklama

Doskonały strzelec musi mieć nerwy ze stali, tymczasem zdaniem trenera kadry Andrzeja Kijowskiego temperament Bogackiej daje się czasem we znaki.

Rzeczywiście bywam trochę porywcza. Potrafię jednak trzymać emocje na wodzy. Czasami sobie poprzeklinam, oczywiście w myślach, i szybko się mobilizuję. Jest jednak pewna niemiecka zawodniczka, która nieraz uderzyła pięścią w monitor - zdradziła filigranowa Polka.

Specyfika tej dyscypliny polega na tym, że przede wszystkim na stanowisku walczysz ze sobą. Jeśli wygrasz, pokonasz też rywali. Ja nie widzę tego, jak strzelają przeciwniczki, nie do końca jestem więc świadoma, które miejsce zajmuję. Sędziowie podają co prawda głośno rezultat, ale ciężko w pamięci liczyć różnicę, jaka jest między nami - dodała.

W sobotę o sukcesie dowiedziała się dopiero, gdy po ostatnim strzale spojrzała na trenera, a ten uśmiechnięty pokazał jej dwa palce. Srebrny krążek otrzymała na podium z rąk szefa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Jacquesa Rogge'a.

Pierwszą reakcją, gdy na mojej szyi zawisł medal, były słowa "ale on jest ciężki", a Rogge odparł "tak jak i odpowiedzialność ciążąca na zdobywcy". Wiem, że to brzmi dziwnie, ale kiedy jechałam na strzelnicę czułam się jakoś dziwnie. Nie myślałam co prawda, że jadę by wygrać, ale dzień wcześniej oglądałam w internecie zdjęcia medali, bardzo mi się spodobały i tak sobie myślałam, że fajnie byłoby go mieć - przyznała.

O atmosferze londyńskich igrzysk mówi w samych superlatywach. Tu jest świetnie, bez porównania z Pekinem. Kibice byli niesamowici, których mimo pozatykanych uszu i tak słyszałam. Na strzelnicy zawsze jestem sama, trenuję sama, ciągle cisza i smutno wokół, a tu nagle tylu ludzi. Fantastyczne uczucie, bardzo mi to pomogło - powiedziała.

Zapytana o hobby Bogacka wskazuje... strzelectwo, ale przy użycie zupełnie innej broni.

Może się wydawać dziwne, że hobby strzelca to także strzelanie, ale mówię o konkurencji trochę bardziej snajperskiej. Pociski są ogromne, sześciomilimetrowe, celuje się z 300 m, a dziesiątka na tarczy ma dziesięć centymetrów średnicy - podkreśliła.

Kolejna pasja srebrnej medalistki z Londynu jest także niezwykła. Uwielbiam grzebać w samochodzie, tata mnie uczył i większość rzeczy potrafię zrobić sama. Dwukrotnie wymieniłam nawet skrzynię biegów. Pasjonują mnie też rajdy WRC. Siedziałam za kierownicą rajdowego samochodu, co prawda nie tak mocnego jak WRC, i jeździ się świetnie. Próbowałam sił i latem na szutrze i zimą na lodzie - przyznała.