Polacy pewnie wygrali z Kanadyjczykami Toby Ng i Grace Gao 21:13, 21:16. W grupie B zajęli drugą lokatę za duńską parą Joachim Fischer i Christinna Pedersen i awansowali do ćwierćfinału miksta.

Reklama

Ten awans nic dla nas jeszcze nie znaczy. Owszem, być w ósemce to spory sukces, bo teraz w światowym rankingu zajmujemy 20. lokatę. Ale marzę o medalu i chciałabym Robertowi sprawić tę przyjemność, bo prawdopodobnie to jego ostatnie igrzyska - śmiała się do swojego partnera z miksta Zięba po wygranym pojedynku.

Chyba to może być już moja ostatnia olimpiada, ale nie jeszcze tego nie przesądzam - stwierdził Mateusiak, który nie ukrywa, że też liczy na medal.

Prawda jest taka, że na igrzyskach liczą się tylko medale, ale chętnych do podium jest sporo. Zdobywając w kwietniu mistrzostwo Europy, sami podnieśliśmy sobie poprzeczkę. Ja staram się czasami tonować trochę ten entuzjazm - mówił Mateusiak.

Mecz z Kanadyjczykami był praktycznie formalnością, bowiem biało-czerwoni potrzebowali wygrania tylko jednego seta, by awansować do najlepszej ósemki.

Przed meczem było wiadomo, że wyjdziemy z grupy. Dlatego graliśmy na luzie, nie było tego napięcia. Wiadomo, że lepiej było zagrać szybki dwusetowy mecz i nie męczyć się. Chcieliśmy oszczędzać siły na jutro - podkreśliła Zięba.

W środowym ćwierćfinale polski duet zmierzy się z rozstawionymi z nr 2 Chińczykami Chen Xu/Jin Ma. Jak przyznał Mateusiak, to Azjaci są faworytami tego pojedynku.

My musimy zagrać mądrze taktycznie. Jak najmniej dawać im możliwości ataku, bo w tym są bardzo mocni, szczególnie Chen Xu. Z drugiej strony, jeżeli będziemy się bronić tak jak potrafimy, to nie musimy się niczego obawiać. Gdy gramy na pełnej koncentracji i szybkości, jesteśmy w stanie przeciwstawić się takim zawodnikom jak oni - ocenił Mateusiak.

Reklama

Z Londynu Marcin Pawlicki