Na pierwsze poważne zawody Iwona pojechała w 1996 roku. W Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży zajęła drugie miejsce, przegrywając z zawodniczką, która miała o wiele dłuższy staż treningowy. A potem jak już weszła w "tryby", to już wygrywała. Pilnie ćwiczyła, a do tego potrafiła sport połączyć z nauką, skończyła AWF w Gorzowie Wielkopolskim i może pochwalić się tytułem magistra - powiedział PAP Dynowski, który specjalnie na występ Matkowskiej przyjechał na igrzyska.

Reklama

30-letnia zawodniczka Agrosu, mistrzyni Europy (w kat. 51 kg), nie ukrywała, że jej celem było olimpijskie złoto. Ostatecznie skończyło się na siódmej pozycji (Monika Michalik w 63 kg była piąta), z której nikt nie był zadowolony.

Marzyłem o medalu dla Iwony. W MŚ i ME seniorek, juniorek i kadetek wywalczyła ich aż 14, do tego kilka razy była czwarta. Brakuje tego krążka z olimpiady. Żałuję, że w Londynie nie miałem większej grupy zapaśniczek, kontuzje wykluczyły bardzo dobrze zapowiadające się przed laty Emilkę Drzewińską i Martę Podedworną - dodał szkoleniowiec.

Dynowski z powodu kontuzji szybko zakończył swoją karierę i zajął się trenowaniem młodzieży w Żarach. Przed laty współpracował m.in. z Markiem Cieślakiem, późniejszym selekcjonerem kadry juniorów, a następnie... burmistrzem Żar i obecnie starostą żarskim. On również przyjechał do hali ExCeL dopingować Matkowską.

Trafiłem na "zarąbistą" grupę. Były takie cztery dziewczyny w podobnym wieku, niebawem reprezentantki kraju: Matkowska, Drzewińska, Podedworna i Kamila Zgolak. Niestety, kontuzja kręgosłupa wykluczyła Emilkę, kolana - Martę, zaś Kamila pracuje w policji. Jestem dumny, że wszystkie zaczynały w Agrosie i żałuję, że zabrakło ich na macie w Londynie. Gdyby Drzewińska i Podedworna tutaj były, oj pokazałyby rywalom - stwierdził trener ubrany w koszulkę ze swoim nazwiskiem.

Reklama

Pierwszy trener Matkowskiej coraz rzadziej spotyka "Igę" na zajęciach, bo jako kadrowiczka wiele dni w roku spędza z reprezentacją. Ale jak pojawi się w Żarach, przychodzi do mnie na trening. Zresztą warunki mamy wspaniałe, mata 16x10 metrów, ciepła woda, sauna, kawiarnia. Bardzo zdolny był też jej brat Szymon, ale zrezygnował ze sportu, mieszka i pracuje w brytyjskiej stolicy - opowiadał.

Reklama

Dynowski śmieje się, mówiąc o Matkowskiej: rodowita żaranka. Wspaniała, charakterna, wytrzymała dziewczyna - wylicza. - To także dzięki niej zapasy są u nas tak popularne, choć mamy konkurencję: siatkówka, koszykówka, piłka ręczna. Jak ktoś przyjdzie na salę, to już zostaje. Proszę zapamiętać kolejne nazwisko: Daria Osocka. Aby mieć szóstkę w szkole, musiała biegać w zawodach przełajowych. Taka mocna - dodaje.

Szkoleniowiec Agrosu twierdzi, że wszyscy wychowankowie mają miejsce w historii klubu. Mamy specjalną gablotę, w której wiszą zdjęcia naszych medalistów MP, ME, MŚ. Jeszcze trochę miejsca w niej jest, a jak zabraknie? To ścianę przesuniemy - śmieje się. Fajnie to wygląda, przychodzą dzieci na trening i patrzą na swych rodziców...

W Agrosie Żary karierę zaczynał też pochodzący z pobliskiej Sieniawy Żarskiej Józef Tracz, wicemistrz olimpijski z Barcelony oraz brązowy medalista igrzysk w Seulu i Atlancie oraz trzykrotny wicemistrz świata. Tutaj pierwsze kroki w zapasach stawiał też jego starszy brat Mieczysław, olimpijczyk z Seulu.