9 stycznia, kiedy na corocznym spotkaniu zbierze się polska rodzina olimpijska, do zapalenia znicza nad Tamizą pozostanie 200 dni. Nie zaplanowaliśmy jednak specjalnych uroczystości z tego powodu - poinformował sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński.

Reklama

W grudniu stolicę Wielkiej Brytanii odwiedziła Marzenna Koszewska, która dopinała wówczas wyłącznie szczegóły odnośnie miejsca zakwaterowania ekipy.

Załatwiliśmy wszystko, co było możliwe w sytuacji, kiedy nie wiemy dokładnie, ile osób będzie w składzie reprezentacji. Oglądaliśmy m.in. budynek, w którym będą znajdowały się nasze biura. Jeszcze nie wiadomo, ile pięter zostanie nam przydzielonych, ponieważ to zależy od tego, jak liczna będzie ekipa - wyjaśniła.

PKOl ma ogłosić szeroki skład reprezentacji do 23 marca. Do tego dnia związki sportowe muszą przesłać zgłoszenia swoich kandydatów.

Potrzebne będą dane zawodników mających kwalifikacje olimpijskie oraz tych, którzy będą mieli szansę. Do tej listy dołączyć trzeba także trenerów, lekarzy i fizjoterapeutów oraz innych współpracowników. Później będzie można już tylko skreślać poszczególne nazwiska, a nie dopisywać - poinformowała Koszewska.

Według przewidywań, szeroki skład będzie zawierał ponad tysiąc osób. Zazwyczaj wstępne zgłoszenie jest czterokrotnie większe niż późniejszy rzeczywisty skład ekipy - dodała.

Dziś na igrzyska może już jechać 77 polskich zawodników w 43 konkurencjach. Liczba ta nie zawiera przedstawicieli dyscyplin, gdzie kwalifikacje będą przyznawane na podstawie rankingów. Walczący o prawo do startu w Londynie najwięcej szans będą mieli w kwietniu i maju.

W najbliższych tygodniach kierowany przez szefa misji zespół skupi się na monitorowaniu zgłoszeń ze związków, wprowadzaniu danych zawodników do systemu, kompletowaniu wyposażenia w wiosce olimpijskiej i potrzebnego w czasie zawodów sprzętu oraz załatwianiu zakwaterowania dla sponsorów.

Kolejny wyjazd delegacji PKOl do stolicy Wielkiej Brytanii planowany jest na 20 kwietnia. Wcześniej istnieje możliwość wizytacji przedstawicieli poszczególnych związków sportowych.

Od kilku miesięcy trwa zapoznawanie się z olimpijskimi obiektami. Zorganizowano już na nich wiele zawodów. Startowali m.in. kolarze, pływacy, siatkarze plażowi, kajakarze, wioślarze, żeglarze, ciężarowcy, zapaśnicy, judocy.

Zawodnicy i szkoleniowcy, którzy brali udział w testach na tamtejszych obiektach, oceniają je raczej pozytywnie. Podkreślają bardzo dobrą organizację Brytyjczyków. Sama też się o tym przekonałam. Wszystko przebiega zgodnie z planem. Oczywiście musimy się uporać z szeregiem skomplikowanych procedur, ale nie jest to wymysł gospodarzy igrzysk, tylko wymogi Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - powiedziała szefowa misji.

Marzenna Koszewska nie po raz pierwszy będzie zajmować się sprawami związanymi z organizacją wyjazdu polskich sportowców na olimpiadę. Jako członek misji zadebiutowała w Seulu w 1988 roku. Igrzyska w Londynie będą jej jedenastymi, ale po raz pierwszy będzie kierować pracą całego zespołu. Jest pierwszą kobietą w historii polskiego olimpizmu pełniącą tę funkcję.

Jest to oczywiście dla mnie wyzwanie, ale myślę, że dzięki zdobywanemu przez lata doświadczeniu organizacyjnie niewiele może mnie zaskoczyć. Praca jest często żmudna, jednak daje dużo satysfakcji - dodała.

Igrzyska XXX Olimpiady rozpoczną się w Londynie 27 lipca i potrwają do 12 sierpnia.