Polacy podzielili los gospodarzy. Z zapowiedzi Michała Kwiatkowskiego, który szykował się do walki o medal, niewiele wyszło. Drugi kolarz tegorocznego Tour de Pologne przyjechał do mety w drugiej grupie, tracąc 40 sekund do Winokurowa. Jego koledzy z reprezentacji - Maciej Bodnar i Michał Gołaś spisali się słabo, finiszując pod koniec stawki.

Reklama

Na start przed pałacem Buckingham przyszedł książę Karol. Życzył szczęścia zwycięzcy Tour de France Bradleyowi Wigginsowi, porozmawiał także ze Szwajcarem Fabianem Cancellarą. Jak się później okazało, obaj nie odegrali w wyścigu większej roli, a Helwet doznał urazu, który może go pozbawić szans medalowych w jego koronnej konkurencji - jeździe indywidualnej na czas.

Kolarze przejechali przez centrum miasta i przez most Putney na drugi brzeg Tamizy aż do hrabstwa Surrey, gdzie wytyczono pętlę, którą pokonywali siedem razy, a następnie wrócili z powrotem do rezydencji królowej Elżbiety II. Łącznie mieli do pokonania dystans 249 kilometrów.

Wyścig nie ułożył się po myśli Brytyjczyków. Chcieli doprowadzić do finiszu z peletonu, a wówczas wielkie szanse na zwycięstwo miałby Cavendish, który sześć dni wcześniej w popisowym stylu wygrał w Paryżu ostatni etap Tour de France.

Pierwsza ucieczka, w której uczestniczyło 11 kolarzy, nie zagrażała jeszcze gospodarzom. Jednak gdy dołączyła do czołówki kontratakująca z peletonu kilkunastoosobowa grupa na czele z Belgiem Philippe'em Gilbertem i Włochem Vincenzo Nibalim, sytuacja stała się niebezpieczna dla Cavendisha i spółki.

Skład czołowej grupy był bardzo silny. Często na jej czele pojawiał się Cancellara, ale w końcówce wyścigu nie zmieścił się na jednym z zakrętów i wpadł na barierkę, mocno uderzając się w nadgarstek.

Mimo szaleńczego pościgu, w który zaangażował się sam Bradley Wiggins, Brytyjczykom nie udało się doścignąć czołówki.

Dziewięć kilometrów przed metą zaatakował Winokurow. Dołączył do niego Kolumbijczyk Rigoberto Uran i w dwójkę dojechali razem do ostatniej prostej. Na finiszu kolarz z Kazachstanu nie dał żadnych szans rywalowi. Osiem sekund za nimi linię mety minął najszybszy z czołowej grupy Norweg Alexander Kristoff, zapewniając sobie brązowy medal.

Reklama

Winokurow to kolarz po przejściach. Pierwszy medal olimpijski - srebrny - zdobył już w Sydney (2000). W 2007 roku został zdyskwalifikowany na dwa lata za stosowanie dopingu. Wrócił do peletonu, aby stać się liderem grupy Astana. Ciężko kontuzjowany w ubiegłorocznym Tour de France, zapowiedział, że sezon 2012 będzie jego ostatnim w karierze.

Odbierając gratulacje na mecie potwierdził, że kończy karierę, dodając, że wystartuje jeszcze w Londynie w jeździe indywidualnej na czas.

"Jak cudownie zakończyć karierę w taki sposób. To był mój ostatni wyścig. Chciałem zakończyć karierę tak jak Jalabert i Virenque, którzy odchodzili, będąc na szczycie. I to mi się udało. W jeździe na czas pojadę już bez szczególnych oczekiwań" - powiedział 38-latek.