Czas Bolta jest tylko o 0,02 gorszy od tego, który dał mu w Pekinie złoty medal. W niedzielę był najszybszy na 100 m.

Reklama

Właśnie po to przyjechałem do Londynu. Teraz jestem legendą, największym żyjącym lekkoatletą. Nie mam już nic więcej do udowodnienia. Byłem pewny swoich możliwości. Wiedziałem, że zwycięstwo nie będzie problemem. Mam nadzieję, że na zawsze uciszyłem tych, którzy we mnie wątpili - podkreślił Bolt.

Pozostałe miejsca na podium zajęli w czwartek jego rodacy. Po srebrny medal, tak jak na 100 m, sięgnął Yohan Blake (19,44), a po brązowy Warren Weir (19,84).

Bieg w wykonaniu Bolta to nie tylko rywalizacja, ale także show. Za metą zrobił kilka tzw. pompek dla rozluźnienia, wzbudzając jeszcze większy aplauz widowni. Tam, gdzie się pojawia, są emocje i wielkie zainteresowanie.

Jest najlepiej zarabiającym lekkoatletą na świecie. Według magazynu "Forbes" jego roczne dochody szacowane są na 20 mln dolarów, chociaż za zwycięstwo w mityngu otrzymuje "jedynie" 300 tysięcy dolarów. Lwią część zarobków stanowią kontrakty reklamowe, w tym najwyższy z Pumą na 9 mln dolarów rocznie.

To po prostu moja praca. Ludzie wydają dużo pieniędzy, by oglądać wielkie widowisko. Nie zwracam specjalnej uwagi ile mi za to płacą. Cieszę się, że robię to co robię - przyznał.

Przed Jamajczykiem w Londynie jeszcze jeden start. W sobotę finał rywalizacji sztafet 4x100 m.

Przy tej okazji będę chciał się po prostu dobrze bawić i oczywiście zrobić wszystko byśmy zwyciężyli - podkreślił.

Reklama

Bolt kończyć kariery nie zamierza, ale udziału w przyszłorocznych mistrzostwach świata w Moskwie nie jest pewny.

Nie jestem stary, więc o emeryturze nie myślę. Zostałem jednak legendą i przyznaję, że naprawdę nie wiem co konkretnie chcę teraz robić - wspomniał.

Zapytany, czy uważa się za najlepszego sportowca oraz osobę, która dla sławienia Jamajki zrobiła najwięcej, w odpowiedzi wykazał się już skromnością.

W lekkoatletyce zrobiłem coś czego nikomu wcześniej się nie udało, dlatego uważam się za legendę. Trudno mi się jednak porównywać z Muhammadem Alim, Michaelem Jordanem, czy Michaelem Phelpsem - oni w swoich dyscyplinach również dokonali wielkich rzeczy. Tak samo nie mogę się mierzyć z Bobem Marleyem.